Strona główna > n - Tropia, Poezja > B(rz)aśnie

B(rz)aśnie

Pewnego świtu dnia już spierzchłego
zdało mi się, że oto – byłem

nie w takt synchronicznym z łańcuszka
wahadłem lewej kieszeni kamizelki swojej.

…a ścierpło tu ciepło i przytul mnie
bo i co brzask, to nie moje.

Ale… świat się, co głusz, ściemniał
mi – bez zapowiedzi – w ściany, to jest

w półżywe, w półotwarte oczy
stale mi się nie zgadzał

co do zasady, panującej bez reszty
zanim jeszcze potoczyły się tryby moje.

Aż, od jakiegoś przedranka – czuję się,
częściej… zgrzytam szczękami, niby kół zamach

na nieciągłość własną, przerzutnie…
sił sprawczych przekład nie milkną.

Ot, wie każdy – są konstrukty, tak
bywam między chwilą a miejscem.

A… od przeszłej jutrzni trafiam już
niedokładnie w sedno spraw,

od późnej, a nieoczekiwanej
treści, potknięć, niesymetrii

zataczam się też coraz marniej
od każdego powstania, pochowaj mnie…

PAWEŁ KAZIMIERZ WÓJTOWICZ

Reklamy
Kategorie:n - Tropia, Poezja Tagi: ,
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: