Lwów

Wciąż jeszcze tamta przestrzeń-

– to tam trwa tu nadal.

Urzeczona ich językiem
(to brzmiało nader słodko,
potoczyście)
sczytywała znaki nie-z-tej-epoki
z witryn sklepowych.

Wspominała poetów
– bo tak się zdawało,
że za rogiem, przy studni
na rynku, zaułkiem
przejdą, podejdą,
wskażą dobry
kierunek.

Tęsknota za momentem
padania promieni
zachodzącego słońca
na lwowski bruk.

Zapach miodu i pomarańczy
w ormiańskiej dzielnicy.

Łza dla miasta,
które stanęło nagle w pamięci,
a które już nie wróci w swojej
najczystszej postaci.

I ona być może tam kiedyś wrócona
nie odnajdzie ani zapachu miodu,
ani zachodzącego słońca,
ani niezmiennych ormiańskich uliczek.

SANDRA TRELA

Reklamy
Kategorie:n - Tropia, Poezja Tagi: ,
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: