Strona główna > n - Tropia, Recenzje > Wydrzeć z lawy metafor…

Wydrzeć z lawy metafor…

Przed podjęciem lektury „Wierszy” Krzysztofa Grabowskiego miałem pewne obawy… Przede wszystkim wynikały one z faktu, iż Grabaża kojarzyłem jako wokalistę – lidera punk – rockowej kapeli o dźwięcznej nazwie: Pidżama Porno. I tutaj narastał we mnie wewnętrzny dysonans w kwestii postrzegania Grabaża jako tekściarza/muzyka, czy też jako poety. Otóż jego skromnie zatytułowany tomik jest zbiorem, jak pisze wydawca na tylnej okładce, ‚wszystkich autorskich piosenek w nowym zmodyfikowanym zapisie”. Zrezygnowano w nim z refreniczności i wprowadzono kosmetyczne zmiany w strukturze tekstów, zapewne w celu przystosowania ich do tradycyjnego odbioru. Dlatego też spróbowałem podejść do tego tomiku jako zbioru poezji, nie zaś jak do książeczki z tekstami piosenek.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Przeglądając pierwsze strony zbioru znajdujemy kilka słów wstępu Pawła Dunina – Wąsowicza. Przybliża on w skrócie sylwetkę muzyka – poety oraz krótko wspomina o swej subiektywnej przygodzie z tekstami Grabowskiego. Całość zamyka twierdzeniem, iż ów „tomik ma być okazją do refleksji nie w kontekście punk rocka, ale choćby skamandrytów czy futurystów”. Czy rzeczywiście?

Pierwsze co się narzuca już po krótkim prześledzeniu kilku wierszy, to silne zakorzenienie podmiotu w rzeczywistości. Teksty epatują codziennością zarówno szarą i okrutną, oraz tą, która jawi się w jaśniejszych barwach. Częstym motywem przewijającym się w większości wierszy jest miasto, które zdaję się być pogrążone w ciągłym, gorączkowym ruchu, choć i nie brak też obrazów utrzymanych w konwencji onirycznej. Poprzez tego rodzaju ambiwalencję teksty można by podzielić na optymistyczne – pełne witalistycznej afirmacji, przypominające poetykę Skamandra, oraz te utrzymane w ciemnym kolorycie, bliższe katastrofistom, gdzie miasto staje się ogromnym, brudnym labiryntem pełnym niebezpieczeństw. Do pierwszej grupy można zaliczyć takie wiersze, jak na przykład: Ach co za dzień, Kocięta i szczenięta, do drugiej natomiast: Taksówki w poprzek czasu, Browarne bulwary, czy bardzo charakterystyczny Film o końcu świata „Jestem tylko pyłem / W milionowym mieście / Mam powszednią pospolitą twarz / Jestem tłem i przeraża mnie powietrze”. Równie przytłaczającą wizję zawiera utwór Czas Czas Czas„Ulice w skowycie, krew sączy się z ust do ust / Opuchnięte chore miasto trzyma się za brzuch / To jest nasz czas tu są nasze historie”. Pomimo tak silnego nacisku kładzionego na hic et nunc, nie mamy w przypadku Grabowskiego całkowitego wyrzeczenia się historii. Spora część tekstów poety traktuje o problemach społeczno – politycznych głównie z przełomu lat 80 i 90, co oczywiście wiąże się z ówczesną zmianą ustroju. Często też przeszłość stanowi bazę, która jest kontrastowana z teraźniejszością, jak to pokazuje Bal u senatora 93. Podmiot mówiący utworów Grabaża zdaje się być wnikliwym obserwatorem otaczającego go świata. Zręcznie wyjawia absurdy, obłudę i stereotypy zakorzenione w polskiej mentalności. Często w tym celu przemawia głosami młodocianego mordercy, rewolucjonisty, prostytutki, namiętnego kochanka. To rozczepienie podmiotowości początkowo może nieść ryzyko błędnego odczytania, lecz po głębszym rozeznaniu się w „Wierszach” problem zanika, ponieważ czytelnik zaczyna dostrzegać ironię, kpinę z danej postawy. Przywdziewając różne maski, poeta nie waha się używać języka potocznego, kolokwialnego lub wulgarnego. Robi to umiejętnie, choć zdarzają się fragmenty słabsze albo przeholowane. Na przykład fragment „monstrualna pizda żarłoczna jak kosiara” może żenować i śmieszyć, choć należy zaznaczyć, że przywołany cytat w kontekście całego Filmu o końcu świata, którego treść mówi o podświadomości, wydaje się być jak najbardziej na miejscu. Jednak z drugiej albo już i trzeciej strony, owe „przeholowania” przykuwają uwagę, są w stanie zszokować czytelnika. Stąd też pojawiają się momenty turpistyczne, które dość mocno zapadają w pamięć: „muchy żrą rozjechane głowy kotów”, „ślinią się poderżnięte gardła, kobieta z brodawkami / z łupieżem i reumatyzmem / z powykręcanymi palcami”. Poezję Grabaża charakteryzuje też bezpośredniość i śmiałość metafory. Nie unika tematów tabu, bez ogródek pisze o sprawach polityki (Welwetowe swetry, Katarzyna ma katar), religii (Ulice jak stygmaty), a także seksu (Noc jak noc, Raissa), czy zdradzieckiej miłości (Stąpając po niepewnym gruncie, Gdy zostajesz u mnie na noc). Obecny jest również motyw rewolucji (Permanentna rewolucja, Strzelaj lub emigruj, Welwetowe swetry). Bywa też, że pokrywa się więcej płaszczyzn, jak w Odlotowej Dorocie. Tego typu otwarte podejście do rzeczywistości znacznie uwiarygodnia problemy, które podejmuje Grabowski. Na uwagę zasługują również liczne odwołania intertekstualne. Widoczna jest fascynacja futuryzmem, która przejawia się nie tylko w sferze nawiązań bezpośrednich (But w butonierce, Styropian, Kiedy praży się Paryż), ale i w warstwie formalnej, czy też dokładniej fonicznej. Świadczyć o tym mogą szeregi następujących po sobie bliźniaczych dźwięków: „deszcz szczęścia strzał nad przepaścią” lub „szemrze szeptak szemrze”. Pojawiają się również odniesienia do dzieł dawniejszych, jak na przykład w obu Balach u senatora, które opierają się na kanwie motywów znanych z III części „Dziadów”. Innym razem Grabowski przywołuje też nowszą topikę w: „Znasz to z Schulza czy Almodovara” i „Nieznośnej lekkości butów” (która jest zabawną parafrazą tytułu powieści Milana Kundery). Natrafić można także na tropy filmowe: „A na fortepianie / Karol Marks z głową osła / zamienia się w piranię” – co sugeruje groteskowe nawiązanie do znanej sceny z „Psa Andaluzyjskiego”. Mamy również wiersz o znamiennym tytule Józef K. W sumie smaczków tego typu można odnaleźć na stronach tomiku znacznie więcej…

Reasumując, mamy do czynienia z twórczością świadomą, zgrabnie utkaną ze środków poetyckich. Wiersze mogą być atrakcyjne nie tylko od strony formalnej, ale i semantycznej (przynajmniej w większości). Są też ciekawe ze względu na ich skamadrycko –  futurystyczny klimat jaki tworzą oraz liczne odwołania kulturowe. Śmiało można rzec, iż „Grabażowe” teksty mogą spokojnie funkcjonować jako wiersze. Trzeba jednak przyznać, że część z nich może brzmieć sucho i może im brakować znaczącej puenty, co wynika z braku muzycznego podkreślenia. Niemniej twórczość Grabowskiego można uznać za godną uwagi, choćby ze względu na jej oryginalny charakter, jak i samą postawę twórcy – obserwatora „co z lawy metafor wydziera, twarz rysującą się świata”. Tego świata…

MIŁOSZ BARCICKI

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: